niedziela, 31 marca 2013

Tanecznie



Postanowiłam przenieść się tu również ruchowo. Lalki i szycie pozostają bez zmian, na głównym blogu; tu oprócz kolorów i zapachów będzie też taniec.
Zamierzam, uparcie zamierzam wrócić do regularnego tańca.  I to już od kwietnia, chociaż na pierwsze piątkowe zajęcia nie dam rady, będąc w pracy. Uda mi się, jak się uprę, a uparłam się okrutnie. Może uda mi się dwa razy w tygodniu?
Od dziś codziennie mam w planie robić półgodzinną rozgrzewkę - przypominajkę. Zaczęłam i dałam radę, o dziwo. Nawet nic się nie zmieniło: snake arms słabe jak zawsze, biodra sporo pamiętają, kolki w boku przy twistach nie stwierdziłam. Tylko wałki w talii. I wypukłobrzusze.
Ale nie przestrasza mnie to. Jak już zacznę...
Wklejam sobie motywatorkę - jedną z moich ulubionych.
Zatańczcie ze mną. Wszystko dzięki temu smakuje lepiej. Naprawdę.




7 komentarzy:

  1. o kurcze ja to bym tak nie umiała, ale trzymam za Ciebie kciuki:) na pewno sprawi Ci to ogromnie dużo radości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusiu, wręcz przeciwnie - na pewno byś umiała, bo to jest gdzieś zapisane w liniach ciała kobiety. ten ruch jest harmonijny i precyzyjny jak balet. I lepszy od każdego pilates czy innego wynalazku :)

      Usuń
  2. NIESAMOWITA! Oczu nie mogłam od niej oderwać! Jak ja bym chciała umiec się tak poruszać! *___*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli spotykamy się na najbliższych zajęciach w Maisa Dance? :) A potem ćwiczymy, ćwiczymy i w końcu osiągniemy cel :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. :* ku Twojej chwale, ku chwale każdej formy kobiecości - będę się bardzo starała :)

      Usuń
  4. Fajnie!
    I chętnie poczytam u Ciebie o tańcu, bo bardzo mało o nim wiem.
    Nie umiem tańczyć, nie tańczę... Możliwe, że to błąd...

    OdpowiedzUsuń